“O pieniądzach da się rozmawiać” również w małżeństwie

Stosunek do pieniędzy jest ważnym elementem w hierarchii wartości, którą ustalają między sobą małżonkowie ♦ W miesięczniku "Tak rodzinie" rozpoczął się na ten temat cykl artykułów Elżbiety Wrotek. Udostępniamy pierwszy z nich pt. "Nasz portfel"

Od początku małżeństwa wspólnie z mężem rejestrowaliśmy wydatki i wydawało się nam, że to wystarczy, aby dobrze nimi zarządzać. Kiedy w 2003 r. straciliśmy dochody i przyszło nam żyć z oszczędności, byliśmy rozczarowani, że są takie skromne. Zrozumieliśmy, że przez minione 15 lat słabo kontrolowaliśmy wydatki, rozmieniliśmy się na drobne, dom był pełen niepotrzebnych rzeczy, a my wówczas do przeżycia potrzebowaliśmy… pieniędzy. Kolejny kryzys finansowy przeżyliśmy 10 lat później i tym razem byliśmy do niego przygotowani. Jak się przygotowaliśmy? Planowaliśmy wydatki, robiąc zakupy z listą w ręce, oszczędzaliśmy i cieszyliśmy się, że w sklepach jest tak wiele wspaniałych rzeczy, niektóre są wyprzedawane, inne w promocji, a my ich wcale nie potrzebujemy! Odmawialiśmy sobie zachcianek i impulsywnych zakupów, dzięki temu oszczędności powoli rosły.

 Skąd nieporozumienia?

W jakich sytuacjach dotyczących finansów najczęściej dochodzi do konfrontacji między małżonkami?

  • Zarabianie pieniędzy – najczęściej małżonkowie wypominają sobie postawy skrajne: lenistwo lub pracoholizm, w niektórych związkach małżonkowie rywalizują ze sobą o wysokość dochodów.
  • Pożyczanie pieniędzy – powodem napięć, a nawet poważnych stresów, może być pożyczanie pieniędzy i poręczanie kredytów bez wiedzy i zgody współmałżonka.
  • Wydawanie pieniędzy – często kłótnie dotyczą nieuzgodnionych i nieprzemyślanych zakupów, impulsywnych lub kompulsywnych wydatków przekraczających możliwości finansowe rodziny.
  • Oszczędzanie i inwestowanie pieniędzy – przyczyną napięć bywa różny stosunek do ryzyka inwestycyjnego: podejście ostrożne jednego małżonka w opozycji do podejścia ryzykownego drugiego.
  • Darowizny – powodem wzajemnych pretensji mogą być hojność i gotowość jednego ze współmałżonków do dzielenia się z innymi w opozycji do sknerstwa drugiego współmałżonka.

Uczciwość zobowiązuje

Historia pierwszej w naszym małżeństwie wypłaty męża i jego triumfalny powrót z pracy do domu z dwiema dobrymi wiadomościami mogły położyć się cieniem na całym naszym związku. Na szczęście była dla nas dobrą lekcją na przyszłość. Mąż po powrocie do domu powiedział: „Żono, dostałem dużą wypłatę!!! Udało mi się za nią kupić fantastyczny aparat fotograficzny z teleobiektywem!!!”. W czasach PRL-u kupowanie wyglądało podobnie jak polowanie – trzeba było mieć szczęście, aby trafić na towar, dlatego Mirek, wracając do domu, czuł się zdobywcą. Jak była moja reakcja? Podobno zapytałam: „Czy zamierzasz utrzymywać nas z fotografowania?”.

Uczciwość jest filarem sakramentalnego małżeństwa. Jednak w wielu związkach ten filar się chwieje. Potwierdza to badanie ,,Finansowy Barometr ING” z 2015 r., zrealizowane przez grupę badawczą IPSOS w 13 krajach. Wzięło w nim udział 12743 respondentów, w tym 1037 z Polski. Co piąta para w Polsce uważa, że ukrywanie oszczędności przed partnerem i posiadanie tajemnic finansowych przed nim jest normą. Co czwarta para wydaje pieniądze w tajemnicy przed partnerem, a 16% respondentów przyznało, że nie zna jego zarobków.

Dlaczego niektórzy okłamują się w sprawach finansowych? Może uważają, że w ten sposób ochronią współmałżonka przed cierpieniem. Mamy skłonności do zbyt łatwego rozgrzeszania kłamstw dotyczących zarobków, ponieważ uważamy, że „mnie też coś się od życia należy!”. Dopuszczamy kłamstwa dotyczące wydatków, usprawiedliwiając się: „Po co ma o tym wiedzieć?”. Jako niewinne traktujemy kłamstwa „chroniące” współmałżonka przed wiedzą o zobowiązaniach finansowych, bo „jak nie wie, to się nie denerwuje!”.

Kilka lat temu przed świętami Bożego Narodzenia dałam się naciągnąć na zakup garnków marnej jakości za duże pieniądze. Czułam, że powinnam przyznać się do tego mężowi, ale zwyczajnie było mi wstyd, że dałam się oszukać. Męczyłam się z wyrzutami sumienia, aż w końcu nie mogłam dłużej znieść tego uczucia i na jednym z dialogów małżeńskich wszystko wyznałam. Doznałam prawdziwej ulgi i odzyskałam wiarygodność we własnych oczach.

Otwarcie i konkretnie

Jak zatem rozmawiać o pieniądzach, aby się nie kłócić, aby się nie ranić, aby budować jedność małżeńską? My o pieniądzach rozmawialiśmy i nadal rozmawiamy otwarcie i konkretnie: informowaliśmy się o potrzebach, planowaliśmy oszczędności i darowizny, siadaliśmy przed ekranem komputera, aby analizować wydatki z przeszłości, potem braliśmy kartkę, na której zapisywaliśmy wnioski i postanowienia, plany krótko–średnio- i długoterminowe. Wspólnie podejmowaliśmy decyzje finansowe, oboje byliśmy zaangażowani w zarządzanie finansami rodzinnymi, a powodem, dla którego zaczęliśmy planować i oszczędzać, była nie tyle chęć osiągnięcia sukcesu finansowego, ile chęć bycia wiernym Bogu. Wszystko, co mieliśmy, otrzymaliśmy od Boga, i tak naprawdę to On jest ich ostatecznym Właścicielem; my tylko tymczasowo zarządzamy. Po naszej śmierci wszystkie dobra pozostawimy dzieciom i to one będą nimi zarządzać.

W Piśmie Świętym znaleźliśmy wiele wskazówek, jak gorliwie pracować, mądrze wydawać pieniądze, hojnie dawać, roztropnie oszczędzać i dlaczego lepiej unikać długów. Staramy się być im wierni.

Elżbieta Wrotek

Elżbieta i Mirosław Wrotek są małżeństwem od 1988 roku, rodzicami dziewiętnastoletnich bliźniaków. Związani z Ruchem Światło-Życie, członkowie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, służą małżeństwom w Domowym Kościele, gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie, między innymi organizując i prowadząc rekolekcje dla małżeństw na temat „Jedność małżeńska a finanse” oraz seminarium „Finanse po Bożemu”. Są liderami i wykładowcami Edukacji Finansowej Crown. Prowadzą kursy finansowe Crown oraz kursy dla narzeczonych „Radość i Nadzieja”. Prowadzą spotkania biblijne z cyklu „Boże rozwiązania” oraz wykłady dla rodziców na temat: „Jak wychowywać dzieci do odpowiedzialności finansowej”. Piszą artykuły do kwartalnika „List DK”.