Ave Maria. Z Milanówka do Gietrzwałdu

Po raz 10. z Milanówka do Gietrzwałdu wędruje piesza pielgrzymka miłośników tradycji łacińskiej w liturgii. W sobotę dotrą do celu, po pokonaniu 230 km.

10. Piesza Pielgrzymka Różańcowa Milanówek tradycyjnie odbywa się pod hasłem „Per Mariam ad Jesum”. Trwa od 1 do 9 lipca.

– Ta dziewięciodniowa pielgrzymka, pokonująca około 230 km, to dziewięć nowennowych dni, przygotowujących pątników na spotkanie z Matką Bożą w Gietrzwałdzie na Warmii. Gietrzwałd to jedyne miejsce objawień maryjnych w Polsce, których autentyczność została potwierdzona przez Kościół. A dziś to miejsce jest nieco zapomniane. Spotykam nawet kapłanów, którzy nie znają Gietrzwałdu, ani objawień z 1877 r. – podkreśla Stanisław Krzemiński, który na pomysł pielgrzymki wpadł razem z innym parafianinem z Milanówka, prof. Wiesławem Nowakowskim.

Pochodzą z różnych rejonów Polski. Ale największa grupa pochodzi z Warszawy, gdzie istnieje jedno z nielicznych w Polsce Duszpasterstw Wiernych Tradycji Łacińskiej. Co niedziela, o 14.00 w kościele redemtorystów przy ul. Karolkowej o.Krzysztof Stępowski CSsR odprawia Mszę w rycie przedsoborowym, po łacinie. – Pielgrzymka jednak to nie jest kurs łaciny – śmieje się, choć część modlitw, w tym różaniec i Msza św. odprawiane są właśnie w tym języku. – Chcemy wzbogacać w ten sposób naszą kulturę religijną.

Jeden z inicjatorów pielgrzymki, Stanisław Krzemiński. Intencji mu nie zabraknie: z żoną Elżbietą mają czworo dzieci i ośmioro wnucząt
Sprzed kościoła św. Jadwigi wyruszyli w samo południe. Do celu dotrą po 230 km. Pierwszego dnia zatrzymają się w Lesznie, drugiego – w Zakroczymiu.

– Odcinki są krótsze niż na innych pielgrzymkach. I mamy piękne widoki – zachwyca się Celina Filimon z parafii Ducha św. w Siedlcach. Na pielgrzymce do Gietrzwałdu jest już 8. raz. – Potrzebuję tych rekolekcji. Dla mnie to prawdziwy odpoczynek, choć co roku idzie się trudniej. Ale przecież nie przestanę się modlić za moje dzieci, o wiarę i o drugą połówkę. Ziemska matka musi zanosić modlitwy, ale Matka Najświętsza czuwa z nieba – mówi, poprawiając wietnamski kapelusz.

Eugeniusz Gadaj, elektryk z Pragi Północ nawet nie wie, która to z kolei pielgrzymka. W tym roku pójdzie też na pieszo do Częstochowy. – Bo Maryja i różaniec to moja jedyna broń – mówi 70-latek.

– To Matka Boża w Gietrzwładzie prostym językiem upominała się, byśmy odmawiali różaniec. To lekarstwo na nasze dolegliwości duchowe i materialne. Podobnie jak Koronka do Miłosierdzia Bożego – potwierdza o. Stępowski, wręczając pątnikom cztery proporce: maryjny, papieski, flagę polską i w barwach Warszawy. – Wzbudzamy z jednej strony sensację, z drugiej litość. Jedni widząc 60 osób w pocie czoła zmierzających do sanktuarium na Warmii podziwia ich wiarę, ale inni dziwią się, że nie wolą w tym czasie grillować i spędzać czasu przed telewizorem – dodaje.

Po raz pierwszy w pielgrzymce z Milanówka wyruszyli m.in. Elżbieta Gałęcka i Adam Dobkowski. Obydwoje skończyli właśnie pierwszy rok studiów weterynaryjnych na SGGW. – Ciągnie nas umiłowanie tysiącletniej tradycji Kościoła – mówi Adam, który podkreśla że liturgia łacińska oczarowała go swoim pięknem rok temu.

Niewiele o tradycji łacińskiej wie natomiast Teresa Gawrońska. Sama przyznaje, że do Kościoła chodzi od niedawna. Zaczęła modlić się dopiero pod wpływem katechez neokatechumenalnych we Włochach. – To był punkt zwrotny w moim życiu. Ale drugi to wypadek mojego 43-letniego syna. Chcę podziękować Maryi, że przeżył – mówiła ruszając w 230-kilometrową trasę.

„Gość Warszawski”